Przeskocz do treści

Otwórz uszy swoim dzieciom! Bajki grajki na winylach, słuchowiska na kasetach, audiobooki mp3 – kilku pokoleniowa przepaść technologiczna – a efekt ten sam

Czas spędzany na rozmowie z dziećmi nigdy nie jest zmarnowany, chociaż czasem wydaje się owa rozmowa bezcelowa, taką nie jest.

Z każdego słowa wypowiadanego przez dziecko można uzyskać informację o jego aktualnym stanie emocjonalnym, czym się zajmuje, co go interesuje, z kim się aktualnie „zadaje”, a wartością dodaną jest to, że można się nauczyć nowego języka. Wiecie co znaczy „OMG! Lol! Xd, Ale padaka” ?! Nie?  😀 a ja wiem i chociaż ze stoickim spokojem zawsze w tym momencie poprawiam na „o kurcze, haha, katastrofa”, co skutku póki co nie przynosi, to jestem pewna, że w końcu przyniesie.

Jako matka nieidealna, problemy ze słuchaniem mam spore, mimo tego, że słuch mam niezły. Bo z dziećmi tak jest, szczególnie rozgadanymi, że dzioby im się nie zamykają, od chwili zamknięcia za sobą drzwi po powrocie ze szkoły, do zamknięcia oczu zwiastującego, choć nie zawsze zapewniającego zaśnięcie i ucichnięcie.

A ile informacji i słów wypowiadanych do jednego człowieka, może przyjąć jego mózg?! Szczególnie, że mój własny stan emocjonalno-nerwowy każdego dnia bywa różny.

Z tego braku mojego słuchania moje dzieci w końcu krzyczą, jak czegoś już naprawdę potrzebują, a ja znowu o czymś zapomniałam.

I tak mówiły, mówiły nie raz, aż w końcu krzyczały, że ich słomiany zapał w nowym roku szkolnym zapałał chęcią spróbowania sił w Studiu Teatralnym, i że one chcą chodzić na zajęcia teatralne właśnie. To była dla mnie nowość. Starsza zamknięta w sobie, z problemem poproszenia o pomoc choćby ekspedientkę w sklepie, druga, która zaczyna i nigdy nie kończy, której nic nigdy się nie chce.

Spięłam poślady, uruchomiłam kontakty, zaczerpnęłam informacji u źródła i … i masz ci babo placek. Chodzą. I to niedługo rocznica będzie. Same pamiętają o zajęciach, są zachwycone, zachłyśnięte, jeszcze bardziej rozgadane, bo pomiędzy tym wszystkim co mówią do mnie, ćwiczą teksty na przedstawienia, a potem wyrzucają z siebie jeszcze więcej różnych, często skrajnych emocji. Grają, występują publicznie, otwierają się na ludzi, na świat, bywają bardzo zmęczone ale… no ogólnie rozwijają się w temacie w zastraszającym dla mnie tempie.

znalezione u własnego dziecka 🙂

Dzisiaj, zmęczona i przytłoczona kolejnymi wydarzeniami dnia codziennego, siedząc z dziećmi przy szybkim obiedzie w jadłodajni, w drodze między jednymi zajęciami a drugimi, udając, że słucham, tzn. jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam, usłyszałam pytanie

„Mamo, pamiętasz jak mi puszczałaś bajki do słuchania na kompie jak byłam mała? Pamiętam, że po którymś razie słuchania umiałam już cały tekst, wszystkich postaci. Umiałam intonować głos itp. Kiedyś uczyłam się wiersza do szkoły i wtedy sobie przypomniałam te bajki, to w jaki sposób aktorzy w nich mówili i tak ten wiersz chciałam powiedzieć w klasie i pamiętasz, jak wtedy  ten konkurs wygrałam recytatorski w szkole?  Teraz na zajęciach w teatrze często o tym myślę. I łatwiej mi się wcielić w to, kogo mam zagrać. A tata miał gdzieś takie fajne słuchowisko, „Gra o tron”, dałaś mu na urodziny czy coś, masz je gdzieś? Chcę sobie włączyć. Aha, mam bilety na ten spektakl co chciałaś iść, dostałam na zajęciach dwa. Pójdziemy?”

Słuch mi przywróciło, mowę odjęło. Czyżby wszystko się działo bo słuchały słuchowisk? Czyżby moje dzieci, dzięki temu, między innymi oczywiście, dostrzegły kulturę przez duże K i sztukę i do tego ją pokochały? Moja zbuntowana nastolatka zaprosiła matkę na spektakl?!

Słuchowisko to coś, z czym ja miałam pierwszy raz w życiu styczność lata świetlne temu, około 30 (albo nawet ponad :D), kiedy funkcjonowało jeszcze coś takiego jak gramofon i płyty winylowe w każdym domu – ostatnie podrygi tej zacnej techniki.

Miałam kilka bajek, m.in. „Oślą skórkę”, „Koziołka Matołka”, „O dwóch takich co ukradli księżyc” (bez skojarzeń proszę :D), „Dzieci taty Abecadła”. Uwielbiałam wszystkie. Rozbudzały moją dziecięcą wyobraźnię,  kształtowały i stymulowały moje synapsy nerwowe. Uważam, że dzięki temu później polubiłam książki. Pokochałam słowo mówione, czytane i pisane.
Słuchowisko tym różni się od audiobooka,że nie jest tylko czytaną książką,  a jest wielkim przedsięwzięciem, wielu aktorów, wiele postaci, muzyka, całe sceniczne tło, które daje efekt nazwijmy to "3d".

Później technika poszła do przodu i dostawałam kasety magnetofonowe. Najbardziej pamiętam słuchowisko „Ptasie radio” Tuwima i piosenkę o spóźnionym słowiku.

Wyszłam za mąż, urodziły się dzieci, technika przeskoczyła kolejną milę. Osobiście brakowało mi czasu na książki, więc pokochałam audiobooki, przy których do dzisiaj uwielbiam jeździć samochodem, sprzątać (nie lubię sprzątać ale z audiobookiem na uszach jakoś łatwiej tę czynność znoszę, czasem nawet nie zauważam jak dużo zrobiłam kiedy się zasłucham), odpoczywać wieczorem przy zgaszonym świetle, kiedy moje oczy po całym dniu przy komputerze nie są w stanie już czytać. Zaraziłam nimi męża, propaguje  je wśród znajomych.

A dzieciom, oczywiście, że nie wyłączałam telewizji, na pewno czasu poświęcałam im za mało, nie przeczytałam im sama góry książek, a jedynie małą góreczkę może. Ale bajki do słuchania włączałam im kiedy mogłam, bawiły się, a w tle leciała jakaś baśń, wiersze śpiewane dla dzieci itp. I było tego dość sporo i dość często. W Internecie można było znaleźć wiele ciekawych rzeczy.

Audiobooki i słuchowiska – te drugie szczególnie, to potężne narzędzie stymulujące naszym dzieciom wyobraźnię, wrażliwość, pobudzają ich kreatywność i jestem pewna, że mogą mieć ogromny wpływ na młodego człowieka, co zaowocuje w ich przyszłości.

Słuchajcie wy, niech słuchają Wasze dzieci. Polecam, bo warto! 😉

Wiedźma

3 thoughts on “Otwórz uszy swoim dzieciom! Bajki grajki na winylach, słuchowiska na kasetach, audiobooki mp3 – kilku pokoleniowa przepaść technologiczna – a efekt ten sam

  1. Madka roku

    Moje dzieciaki bardzo lubią słuchowiska, zwłaszcza w trakcie jazdy samochodem. Najgorzej, jak się uprą przy jednej bajce, i chcą jej słuchać w nieskończoność. Po 3 godzinach słuchania non stop Koziołka Matołka zastanawiałam się tylko nad tym, czy samej wyskoczyć z samochodu, czy wyrzucić płytę, czy dzieci...

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *