Przeskocz do treści

Wiedźma Na Gigancie – moja ucieczka od wszystkiego

Motocyklem jeżdżę od 2009 roku. Własnym.

Wcześniej, za dzieciaka była to zabawa w przejażdżkę czyimś skuterem lub czymś podobnym. Ale marzenie o własnej maszynie było we mnie zawsze.
Na długo uśpione w końcu doczekało się spełnienia. Bo marzenia się spełniają. Trzeba tylko bardzo chcieć!


JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Miałam 16 lat kiedy stałam w nocy, gorącym latem, na balkonie i wsłuchiwałam się w ryk silników motocyklowych. Chłopcy (gdyż w owych czasach to były zabawki zarezerwowane wyłącznie dla męskiej części społeczeństwa) urządzili sobie wyścigi od skrzyżowania do skrzyżowania wzdłuż całej ulicy , wówczas jednej z główniejszych ulic miasta. Wyobrażałam sobie siebie na jednej z takich maszyn. Marzenia na jakiś czas poszły spać, ale na szczęście powróciły i dzięki Bogu wraz z mężem całkowicie zgadzaliśmy się w temacie. Kupiliśmy nasz pierwszy motocykl - kawasaki GPZ 500s, która obecnie jest po liftingu i ja jeżdżę nią do dzisiaj. Poza tym wszystkim co posiada silnik i manetkę. Nie wyobrażam sobie życia bez naszych maszyn i pasji 😉


GALERIA ZDJĘĆ